Pobierz skondensowaną porcję wartościowej wiedzy o inwestowaniu!🙂

Inwestowanie kojarzy się większości społeczeństwa z czymś bardzo skomplikowanym. Tak bardzo, że ludzie rezygnują z inwestowania własnych pieniędzy całkowicie albo kupują gotowe produkty inwestycyjne, na przykład w postaci absurdalnie drogich funduszy inwestycyjnych. Inni zaś starając się brać sprawy we własne ręce w naturalny sposób zaczynają wszystko komplikować.

W tym materiale przedstawiam dwa banalne portfele w zupełności wystarczające do tego, aby nasz kapitał został rozsądnie zainwestowany. Przy tym są to rozwiązania tańsze, w niektórych przypadkach nawet 10-cio krotnie, od wszystkiego co można znaleźć pośród gotowych produktów. Ale to nie wszystko: w pakiecie otrzymujecie gwarancję pobicia większości funduszy inwestycyjnych na świecie. Gdyby i tego było mało, to dodam, że na zarządzanie tym portfelem wystarczy dosłownie kilka minut w roku.

Gdzie jest haczyk? Cytując klasyka, prostota jest wielką zaletą, ale wymaga ciężkiej pracy, aby ją osiągnąć i edukacji, aby ją docenić. Co gorsza, złożoność lepiej się sprzedaje. Dlatego choć przedstawione portfele są naprawdę banalne w swej budowie, to materiał trwa kilkadziesiąt minut, aby odpowiednio nakreślić temat.

Materiał dostępny w formie podcastu🎧, wideo📺 oraz 📃tekstu. Full-wypas. 😎

W tym odcinku

  • Jakie musimy spełnić warunki, aby móc inwestować na rynkach kapitałowych?
  • Dlaczego minimalny horyzont inwestycyjny na rynku akcji musi być nie krótszy niż 5-lat?
  • Czy inwestować samodzielnie, czy korzystając z gotowych produktów?
  • Co to jest ETF?
  • Filozofia, strategia, dyscyplina — czyli od pomysłu do przemysłu
  • Czy inwestowanie jest trudne?
  • Z czego zbudować prosty portfel?
  • Dlaczego akcje powinny być głównym koniem pociągowym naszego portfela?
  • Dlaczego powinniśmy inwestować w zdywersyfikowany globalnie portfel?
  • Podział światowego rynku akcji
  • Indeksy firmy MSCI i FTSE
  • Przykładowe portfele inwestycyjne
  • Dlaczego inwestowanie jest proste, ale nie jest łatwe?
  • Gdzie otworzyć konto maklerskie?
  • Optymalizacja podatkowa
  • Jak radzić sobie z ryzykiem walutowym?
  • Robodoradztwo, fundusze indeksowe — czyli alternatywy do samodzielnego inwestowania z wykorzystaniem ETF-ów
  • Jaką minimalną kwotę można zainwestować w ETF-y?
  • Czy rynek można pobić?

Pobierz aplikację #ST i zbuduj własny plan inwestowania! 😎

👉 WIĘCEJ O OPROGRAMOWANIU…

  • Kilkadziesiąt gotowców inwestycyjnych. Są w nich portfele pasywne oparte na ETF jak i strategia dla spółek dobieranych indywidualnie. Do tego możliwość budowania i testowania własnych portfeli inwestycyjnych.
  • Dane historyczne indeksów (akcje, obligacje, towary, nieruchomości) sięgające do roku 1900 — ponad 120 lat! To absolutny unikat!
  • Dane z ponad 70 giełd na świecie. Są to notowania bieżące jak i historyczne (do 40 lat wstecz) dla rynku akcji, ETF, kontraktów terminowych, walut, kryptowalut. Koszt samych danych to około 4000 PLN rocznie!
  • Katalog funduszy ETF. Pełna baza ponad 2600 ETFów po polsku z listą dostępności u brokerów w Polsce!
  • Monitoruj swój portfel na bieżąco! Inwestuj według planu, nie emocji!
Pobierz

Polecane materiały uzupełniające

Koszty prowizji maklerskich

Co jeśli mam mały kapitał?

W tym artykule nie analizuję oferty domów maklerskich, ponieważ zależy mi przede wszystkim na uniwersalności i ponadczasowości przekazu jakim jest inwestowanie w globalny portfel akcji wykorzystując do tego tanie fundusze ETF. Proponowane portfele oparte są o najtańsze produkty jakie są dostępne – to jest kluczowe dla długoterminowego portfela.

Pozostaje jeszcze kwestia, gdzie je kupić, u jakiego brokera i jakie poniesiemy koszty transakcyjne. Nie ma się co jednak tutaj „zabijać” o dziesiętne części procenta, ponieważ to portfel bardzo leniwy złożony z jednego ETF-a w którym cokolwiek kupując trzymamy aż do momentu, gdy zechcemy korzystać z kapitału – idealnie nawet po kilkudziesięciu latach. To koszt jednorazowy teraz – tymczasem koszty za zarządzanie ponosimy ciągle, dlatego to one są KLUCZOWE.

Problem w tym, że brokerzy stosować mogą minimalny koszt transakcji, np. 7 EUR. Nawet jeśli z tego powodu koszt transakcyjny przy zakupie ETF-a wyniesie dolne kilka procent, to po latach będzie on niezauważalny. Oczywiście warto unikać takich sytuacji. Powinniśmy w szczególności unikać ekstremalnych przypadków, gdzie koszt prowizji maklerskiej wynosi kilkanaście/kilkadziesiąt procent wartości transakcji. Bardzo łatwo to jednak „obejść” robiąc zakupy odpowiednio rzadziej za większą kwotę, aby nie przepłacać prowizji maklerskich.

 

📖 TRANSKRYPT PODCASTU

Wstęp

Dzień dobry, dzień dobry, witam wszystkich serdecznie w 67. odcinku podcastu System Trader. Mamy już wakacje za pasem, gdy nagrywam ten odcinek, toteż tytuł tego odcinka będzie nieco leniwy. Temat, który poruszam, jest istotny dla właściwie każdego świadomego obywatela tego kraju i nie tylko tego kraju.

Dziś porozmawiamy sobie bowiem o leniwym portfelu. Podam przepis na proste i skuteczne inwestowanie i nie będzie cienia przesady, jeżeli powiem, że tę wiedzę naprawdę powinno się wykładać w szkołach, tak by naprawdę każdy miał przynajmniej szansę dowiedzieć się tego, o czym dziś tutaj powiem.

Jeszcze tylko taka mała techniczna uwaga: ten materiał jest dostępny w formie wideo na YouTubie, w formie podcastu, jeżeli ktoś woli słuchać, i będzie też dostępny w formie zapisu tekstowego – to dla tych, którzy preferują treści czytane.

No to co, jedziemy z koksem w takim razie. Dla kogo jest dzisiejszy materiał? Otóż jest, można powiedzieć żartobliwie, dla „leniwych”. Leniwych w takim pozytywnym znaczeniu: że nie chcemy poświęcać rynkom bardzo dużo czasu na inwestowanie swoich pieniędzy. Są to za to osoby, które są na tyle świadome czy na tyle gotowe do wykonania pewnej pracy, że chcą odrobić to zadanie domowe raz i później mieć ten przysłowiowy święty spokój.

Jeśli ktoś, kto dzisiaj słucha tego odcinka, ogląda czy też czyta, nie ma wiedzy inwestycyjnej czy w ogóle finansowej, to nie jest to problem. Nie powinien to być problem, ponieważ tak starałem się przygotować dzisiejszy materiał, aby mogło z niego skorzystać jak najwięcej osób. Także żartobliwie mówiąc, jest to odcinek „nie dla idiotów”, jak w tej znanej reklamie, bo wiem i doskonale rozumiem ten mechanizm, że bardzo przyjemnie słucha się prognoz o tym, jak np. będą nas okradać, jak nadchodzi kolejny krach czy też prognozy odnośnie tego, co jutro zrobi rynek.

Jeżeli będziemy chcieć na bazie takich „informacji” inwestować, to niestety nie należy tutaj oczekiwać, że będziemy odnosić jakieś sukcesy inwestycyjne. Te wszystkie prognozy i treści podlewane emocjonalnym sosem można sobie po prostu w buty włożyć, jeżeli chodzi o skuteczne inwestowanie.

Dla kogo jeszcze ten materiał nie jest? Nie jest na pewno dla osób, które bardzo pasjonują się rynkami i finansami generalnie. Jeżeli np. ktoś szuka niuansów w budowie indeksów takich firm jak MSCI i FTSE, to w tym odcinku nie znajdzie specjalnie wielu smaczków.

Pewnie większość osób, która tego słucha, nawet nie wie, o czym w tym momencie powiedziałem. Jeżeli ktoś szuka np. strategii stosujących tzw. timing rynkowy, to również nie jest to ten odcinek. Jeżeli natomiast chcemy nadzorować portfel nie częściej niż raz w roku, to z pewnością takie osoby z tego odcinka wiele wyniosą. Ale jeżeli jesteśmy przeciwieństwem takich osób i chcemy cały czas coś w portfelu mieszać, no to również nie jest to odcinek dla nas. Tutaj nie znajdziecie nic o tym, jak np. analizować spółki, jak dobierać spółki do portfela.

Nie jest to na pewno odcinek dla osób, które mają nierealne oczekiwania. A realne warto mieć, a nawet jest potrzeba, żeby mieć takie oczekiwania, jeżeli chodzi o inwestowanie, żeby po prostu robić to dobrze. Jak mogą wyglądać realne oczekiwania, o tym sobie jeszcze powiemy.

Rick Ferri – Dlaczego większość inwestorów powinna inwestować pasywnie?

Rick Ferri, gość dzisiejszego odcinka, to osoba doskonale znana w branży inwestycyjnej od lat. Jest emerytowanym oficerem amerykańskiej piechoty morskiej i pilotem myśliwców. Pracował również jako makler oraz zarządzający w firmie inwestycyjnej oraz zdobył tytuł CFA, czyli międzynarodowego doradcy inwestycyjnego. Obecnie zajmuje się głównie konsultingiem w obrębie taniego inwestowania w indeksy. Rick jest też autorem […]

Czytaj dalej →

Czego się dowiesz z tego materiału?

Czego się dowiemy w tym odcinku? Otóż przedstawię konkretne przykłady dwóch prostych, a przy tym naprawdę znakomitych i w zupełności wystarczających do tego, aby skutecznie inwestować, portfeli inwestycyjnych. Te portfele będą tak proste, że prościej się już zwyczajnie nie da.

Będzie to tak proste rozwiązanie, że niektórzy z was mogą wręcz mieć problem z tym, aby uwierzyć, że może to być tak proste. Jak to mówił Warren Buffett i do tego też jeszcze wrócimy: „Inwestowanie jest proste, ale nie jest łatwe”. Prostota, o której dzisiaj będę mówił, jest największą zaletą zaproponowanych przeze mnie portfeli, a inwestowanie według nich wymaga naprawdę minimalnej uwagi z naszej strony. Jeżeli już wdrożycie te rozwiązania w życie, to możecie na nie poświęcić raz w roku kilka minut.

I to wszystko. I jest to – z absolutną odpowiedzialnością za moje słowa – wystarczające, aby nasze pieniądze były sensownie zainwestowane.

Założenia wstępne

Po tym przydługawym wstępie zaczynamy, ale zaczynamy od założeń wstępnych. Żeby w ogóle mówić o inwestowaniu, to musimy zdać sobie sprawę, że musimy mieć ogarnięte finanse osobiste, a więc mieć poduszkę bezpieczeństwa, czyli takie pieniądze, które będą „najbliżej nas”, jeżeli będziemy zmuszeni wydać na pralkę, lodówkę czy na tzw. czarną godzinę. Musimy mieć ogarnięty nasz budżet domowy, odpowiednio go kontrolować, mieć wydatki pod kontrolą.

Dopiero jeżeli będziemy w takiej sytuacji, gdzie mamy nadwyżki finansowe (dobrze byłoby mieć), to te nadwyżki musimy w jakiś sposób sensownie, z głową ulokować. Mówimy tutaj o takich środkach finansowych, których nie potrzebujemy w najbliższych minimum 5-10 latach. Oczywiście może być nawet wspaniale, gdyby było tak, że możemy ulokować te pieniądze na jeszcze dłużej niż 5-10 lat.

Musimy sobie absolutnie zdać też sprawę z tego, że inwestowanie nie jest drogą na skróty w zarabianiu pieniędzy, więc jeżeli ktoś ma jakiś problem finansowy, to na pewno inwestowanie nie jest dobrym pomysłem na doraźne podreperowanie naszego budżetu domowego. I trzeba mieć świadomość tego, że nawet jeżeli inwestujemy swoje pieniądze według najlepszej strategii, według najlepszego planu, to wcale to nie oznacza, że wyniki będą natychmiastowe, w sensie te pożądane pozytywne wyniki. Trzeba jeszcze być mocno cierpliwym.

Inwestowanie nie jest drogą na skróty w zarabianiu pieniędzy. Jeżeli ktoś ma jakiś problem finansowy, to na pewno inwestowanie nie jest dobrym pomysłem na doraźne podreperowanie naszego budżetu domowego

Dlaczego należy założyć minimalnie 5-10 letni horyzont inwestycyjny?

A dlaczego musimy inwestować w horyzoncie minimum 5-10 lat? Gdybyśmy wzięli na tapet portfel 80/20, czyli złożony w 80 procentach z globalnych akcji czy globalnego rynku akcji, a w 20 procentach z globalnego rynku obligacji, to za niemal ostatnie 100 lat zdarzyło się konkretnie, jeśli dobrze patrzę – sześć razy, że były okresy pięcioletnie, gdzie po pięciu latach, gdybyśmy rozpoczęli inwestować w taki portfel, bylibyśmy po prostu na minusie. Widzimy więc, że nawet pięć lat to jest mało.

5-letnie stopy zwrotu portfela złożonego w 80% z akcji i 20% obligacji (lata 1926-2021)

Co prawda nie przygotowałem akurat takiego wykresu, który pokazuje, jak to wygląda dla 10 lat, ale w okresie 10-letnim w takim megadobrze zdywersyfikowanym portfelu, w którym mamy 80 proc. globalnych akcji czy globalnego rynku akcji oraz 20 proc. obligacji, to w niemal ostatnich stu latach nie było nigdy takiego okresu, w którym po dziesięciu latach nasz portfel byłby na minusie.

Dlatego właśnie horyzont czasowy jest bardzo kluczowy, bo jeżeli ktoś wrzuci pieniądze na najbliższe kilka miesięcy, rok, dwa i wydaje mu się, że to jest długi okres, a potem będzie zawiedziony, że jego portfel jest na minusie, no to właśnie dlatego, że nie był świadomy, że dla inwestowania trzeba przyjąć znacznie dłuższy horyzont czasowy. Ale jak mówiłem, to nie jest tak, że inwestowanie, o którym dziś będę mówił, to jest pomysł na doraźne dorabianie pieniędzy, tylko to jest pomysł, jak sensownie inwestować nasze pieniądze w długim horyzoncie czasowym.

Czy inwestować (samodzielnie)?

I teraz takie pytanie. Jeżeli mamy mówić o inwestowaniu, to czy to w ogóle nam jest potrzebne? Nawet jeżeli chcemy to robić, czy po prostu po pierwsze trzeba inwestować, a po drugie, czy musimy robić to samodzielnie?

Zaczniemy od tego, czy w ogóle trzeba inwestować. Uważam, że każda odpowiedzialna osoba powinna w trakcie swojego życia budować kapitał, który jest ulokowany gdzieś na rynkach finansowych. Po prostu inaczej się nie da.

A w ogóle to zakładamy, że ktoś ma nadwyżki. Jeżeli ktoś nie ma nadwyżek i przez całe życie żyje od pierwszego do pierwszego, to w ogóle może być problem, zwłaszcza jeżeli chodzi o to, jak będzie wyglądała nasza emerytura. A jeżeli ktoś ma nadwyżki finansowe i ogarnął budżet domowy na tyle, że jest w stanie wypracować nadwyżki i zanosi je cały czas tylko do banku, na lokatę, to w najlepszym przypadku przed nosem ucieka mu fortuna, być może nawet fortuna życia. Otóż rynki finansowe są świetnym mechanizmem czy świetną maszyną do tego, aby pomnażać długoterminowo nasz kapitał w sposób tak dobry, jakiego nigdy nie uświadczymy na żadnej lokacie w banku, ale do tego też zaraz dojdziemy.

Tak że jeżeli chodzi generalnie o to, czy w ogóle inwestować, no to musimy inwestować, jeżeli naprawdę chcemy w ciągu życia wypracować sobie kapitał, który nam da później święty spokój i będziemy po prostu wolni finansowo.

Czy powinniśmy robić to samodzielnie… no cóż. Warto zrozumieć, że nikt nie zaopiekuje się naszymi pieniędzmi lepiej od nas samych. Nawet jeżeli stwierdzimy, że my się na tym nie znamy i chcemy znaleźć np. jakąś firmę czy jakiegoś doradcę, który za nas odrobi to zadanie domowe, no to to również wymaga wysiłku, nie mówiąc o tym, że wymaga to również masy pieniędzy.

Dlatego lepiej zrobić to samodzielnie. Zwłaszcza że rozwiązania, o których dzisiaj mówię, są naprawdę banalne. Ten odcinek, gdybym miał go zredukować tylko do tego, żeby przedstawić jak inwestować pieniądze, mógłby trwać dosłownie minutę, dwie. Ja będę tutaj pewnie mówił co najmniej godzinę, tylko dlatego, żeby dla tych osób, które są naprawdę zupełnie początkujące, zrobić odpowiednie wprowadzenie do tematu.

Musimy mieć jednak świadomość, że jeżeli delegujemy inwestowanie do innych osób czy instytucji, to będziemy ponosić koszty z tego tytułu. Dla przykładu rozwiązania, o których dziś mówię, są nawet dziesięciokrotnie tańsze od tego, co możemy znaleźć np. w funduszach inwestycyjnych. W pewnym sensie również dzięki temu, że to jest tańsze, będziemy mogli generować wyższe stopy zwrotu na naszym kapitale.

Tak że po pierwsze warto inwestować, a po drugie również warto robić to samodzielnie, chociaż rozumiem i akceptuję, że ktoś może jednak na końcu powiedzieć, że i tak woli odnieść te pieniądze do np. jakiejś instytucji. Ale gdy tak będziemy robić, to również warto się zastanowić do jakiej instytucji i pod koniec postaram się o tym pokrótce też opowiedzieć.

Paul Novell, czyli jak żyć według własnych zasad, o niezależności finansowej i inwestowaniu na rynku kapitałowym

Często zdarza się, że wykonujemy jakąś pracę tylko dlatego, że nie widzimy żadnych alternatyw. Praca może nas kompletnie nużyć, możemy wręcz jej nienawidzić, ale z drugiej strony przygniata nas proza życia: a to kredyt do spłacenia, a to rodzina na utrzymaniu, a to brak kwalifikacji by zająć się czymś innym. Nierzadko brakuje nam odwagi. Jesteśmy […]

Czytaj dalej →

Filozofia, strategia i dyscyplina

A jak powinniśmy samodzielnie inwestować nasze pieniądze? Żeby inwestować, żeby w ogóle podejść do tematu inwestowania, nie powinniśmy robić tego niczym w Las Vegas, że dobrze się zabawimy, bo sobie po prostu „na emocjach”, po przeczytaniu jakiegoś fajnego artykułu na blogu, kupimy coś, co ma być np. gorącą spółką, która na pewno będzie dawała superwyniki w najbliższych miesiącach itd., itd.

Musimy mieć pewną filozofię inwestowania i musimy określić, jaka ta filozofia jest. W tym konkretnym przypadku w ogóle nie będziemy mówić o typowaniu żadnych spółek, o prognozowaniu czegokolwiek, ponieważ to będzie odnosiło się do inwestowania pasywnego, a inwestowanie pasywne z natury rzeczy nie próbuje niczego przewidywać, prognozować. Portfel jest prosty jak konstrukcja cepa – dosłownie.

Przyjmujemy tutaj postawę filozoficzną inwestowania pasywnego i jest to zarazem podejście do inwestowania czy filozofia inwestowania, którą zalecają naprawdę najwybitniejsi inwestorzy aktywni, w tym Warren Buffett. Buffett, najwybitniejszy inwestor na świecie, aktywnie zarządzający swoim portfelem, wprost mówi, że większość ludzi powinna inwestować pasywnie. Bynajmniej nie oznacza to, że jest to gorsze inwestowanie.

Nie jest to gorsze inwestowanie, natomiast wręcz bym powiedział, że jest to inwestowanie w większości przypadków lepsze od aktywnych prób pobijania rynku, jeżeli nie jesteśmy do tego przygotowani.

Jak już mamy filozofię i powiedzieliśmy sobie, że będziemy inwestować pasywnie, to musimy na bazie tej filozofii zbudować konkretną strategię i możemy sobie np. powiedzieć, że nasz portfel w 80 proc. będzie zbudowany z rynku akcji, a w 20 proc. z obligacji. Jeszcze do tego przejdziemy, co to znaczy w praktyce i jak dobrać te poziomy tak, abyśmy się z tym dobrze czuli.

Jak już mamy dobraną strategię, to musimy się wykazać dyscypliną w realizacji tego planu. Wbrew pozorom jest to najtrudniejszy element całej układanki. Filozofia i strategia są bardzo ważne i to są podwaliny tego, aby cokolwiek na tym budować.

Jeżeli natomiast zbudujemy najlepszą strategię, ale później nie będziemy mieć odpowiedniej dyscypliny, żeby za nią podążać, to i tak z tego wszystkiego nic nie wyjdzie.

Jak już mamy dobraną strategię, to musimy się wykazać dyscypliną w realizacji tego planu. Wbrew pozorom jest to najtrudniejszy element całej układanki

Czy inwestowanie jest trudne?

No właśnie, a czy inwestowanie jest trudne? W sensie takim czysto technicznym branża finansowa chce, stara się i robi wszystko, aby to wszystko wyglądało jako coś megaskomplikowanego. I pewnie większość ludzi, która nie jest związana z rynkami finansowymi, tak właśnie to postrzega.

Gdybyśmy włączyli sobie jakąś telewizję czy oglądali jakieś strony internetowe, które komentują rynki finansowe, to wydaje się to megaskomplikowane. Wydaje nam się, że to zupełnie nie moja tematyka, a ja tam na co dzień jestem nauczycielem, kierowcą…

Gdzie mi tam, żebym ogarnął temat inwestowania swoich pieniędzy na rynkach finansowych, jak sami eksperci głowią się, jak to ugryźć.

Tymczasem prawda jest taka, że im prościej podejdziemy do tego zagadnienia, tym lepiej dla nas i dla naszych pieniędzy. Dobitnie dowiódł tego w połowie lat 70. ubiegłego wieku niejaki John „Jack” Bogle. Niestety już świętej pamięci człowiek prawie 50 lat temu stworzył w USA pierwszy indeksowy fundusz, czyli fundusz, który nie starał się dobierać spółki na podstawie analizy w ten sposób, aby pobijać rynek, co w większości przypadków i tak tym funduszom i tym „profesjonalnym” inwestorom nie wychodziło.

Po prostu zbudował fundusz na indeks S&P500, czyli 500 amerykańskich spółek. Zamiast dobierać rodzynki z tych pięciuset spółek, powiedział: „A ja zainwestuję we wszystkie, oczywiście z takim podziałem, jak to wygląda w indeksie, czyli jest to indeks ważony kapitalizacją.

Większe spółki mają większy udział w portfelu, mniejsze spółki – mniejszy udział. Zarazem mamy też mechanizm samooczyszczający się, czyli pewne spółki wchodzą do indeksu, jeżeli lepiej „performują”, jak się to ładnie mówi. Jeżeli naprawdę są świetne, to mają coraz większy udział w portfelu, natomiast słabsze spółki spadają w rankingu, mają coraz mniejszy udział w tym indeksie, aż w pewnym momencie mogą nawet z tego indeksu po prostu wylecieć – dosłownie. Dlatego też to, co zaproponował Jack Bogle w latach 70. w USA, było przełomowe.

Wielu nie dowierzało, wręcz niektórzy się z tego śmiali, ale jak to się mówi, ten się śmieje, kto się śmieje ostatni. Dzisiaj już nikt sobie nie robi z tego żarcików i jest to temat na tyle istotny, że wręcz na bazie tego powstały fundusze ETF. ETF-y, czyli nie takie fundusze indeksowe, które gdzieś trzeba kupić w banku czy u jakiegoś dystrybutora, tylko tymi funduszami indeksowymi można wprost handlować na giełdzie, co też znacząco ułatwia dostęp do nich.

Dlatego też w tym odcinku będziemy mówić o tym, jak zbudować nasz portfel na bazie prostych funduszy ETF. Niestety proste rzeczy wymagają pracy i poświęcenia, żeby je zrozumieć i docenić. A jak to mówi klasyk: co gorsza, bardziej skomplikowane rzeczy lepiej się sprzedają. Mamy naturalną tendencję do tego, że jak widzimy dwa rozwiązania, proste i trudne, to to bardziej skomplikowane, nawet jeżeli pozwala osiągnąć dokładnie to samo, co prostsze rozwiązanie, to nam się w taki podświadomy sposób wydaje, że to bardziej skomplikowane rozwiązanie może być po prostu zwyczajnie lepsze.

Tymczasem zwykle jest dokładnie odwrotnie.

Co jest niezbędne, aby inwestowanie miało sens?

A co jest niezbędne, by nasze inwestowanie miało sens? To jeszcze tytułem wprowadzenia do tematyki budowania własnych portfeli: otóż musimy unikać, jak tylko to jest możliwe, robienia głupich rzeczy. Mówiłem kilka tygodni temu o tzw. piramidzie inwestycyjnej, gdzie od najważniejszych do mniej ważnych posegregowałem, ułożyłem istotne zagadnienia, które są ważne z punktu widzenia inwestowania. I tam właśnie na jednym z pierwszych miejsc, fundamentem dobrego inwestowania jest unikanie robienia głupich rzeczy.

Jeżeli ktoś chce chodzić na skróty i sobie pomyśli: a może zainwestuję wszystko, co mam, w bitcoina? Jeżeli bitcoin pomnoży się razy sto albo tysiąc, no to będzie wspaniale. Tak, na pewno wtedy będzie fajnie, ale co, jeżeli się tak nie stanie? Pytanie jest, czy chcemy tak zero-jedynkowo do tego podchodzić, że będziemy milionerami, nawet miliarderami albo będziemy zupełnie goli i weseli. Chodzenie na skróty zwykle nie popłaca. Szukanie szybkich i łatwych zysków też nie, więc tutaj nie będziemy o tym w ogóle mówić.

Generalnie przestrzegam, aby tego nie robić, przynajmniej jeżeli chodzi o budowanie długoterminowego portfela. Musimy też wystrzegać się wszelkiej maści szarlatanów. Robię wszystko, żeby ktoś mnie nie postrzegał jako szarlatana i staram się naprawdę bardzo rzetelnie i uczciwie podchodzić do swojej roboty. Nie jest to wcale proste zadanie, ponieważ pewnie brzmię tu jak nudziarz. A gdybym w tym momencie mówił o geopolityce, o tym, co nas czeka być może w przyszłości, że Chiny będą kolejnym hegemonem, że Stany Zjednoczone właśnie się kończą, że drukują na potęgę pieniądze, że będą nas okradać itd. itd., no to pewnie brzmiałbym bardziej emocjonująco i pewnie chętniej byłbym oglądany i słuchany przez liczne grono osób. Natomiast problem w tym, że w ten sposób tracimy nie tylko czas.

Wyniki inwestycyjne, jeżeli będziemy inwestować na bazie takich „analiz”, na pewno nie będą nas satysfakcjonować w długim terminie, z wyjątkiem naprawdę jakichś wybitnych inwestorów. Ale to, co ja dzisiaj tutaj przedstawiam, to jest coś, co może zreprodukować czy odtworzyć praktycznie każdy. Natomiast być wybitnym inwestorem na miarę np. George’a Sorosa, no to to są absolutnie jednostki, to pewnie łatwiej byłoby nam wygrać w totolotka. Dlatego też dla swojego dobra musimy wystrzegać się szarlatanów.

Powinniśmy dywersyfikować swój portfel i to najlepiej globalnie. Jeżeli chodzi o rynek akcji z obligacjami, to temat może być bardziej zniuansowany. Możemy przyjąć dla ułatwienia, że (jeżeli w ogóle będziemy chcieli mieć obligacje w portfelu, o czym też sobie powiemy) jeżeli inwestowanie ma mieć sens, trzeba posiadać plan działania. Plan jest absolutnie podstawowy. I właśnie w tym odcinku dowiecie się o planie, jak wygląda w szczegółach – jest naprawdę banalny.

Musimy też kontrolować na każdym etapie koszty i podatki, o ile nie możemy kontrolować rynków. Nie możemy przewidzieć, co się stanie na rynkach, ale możemy w dużej mierze mieć wpływ na to, jakie koszty będziemy ponosić w trakcie naszego inwestowania oraz też możemy mieć wpływ na to, jakie będziemy płacić podatki. My w tym przypadku będziemy korzystać z funduszy ETF, które rozwiązują po części obie kwestie, jeżeli chodzi o koszty i podatki, ale też o tym powiemy sobie jeszcze nieco więcej.

Dobre inwestowanie jest nudne

Zacytuję tutaj wcześniej wspomnianego George’a Sorosa: „Good investing is boring” (Dobre inwestowanie jest nudne) i to jest w totalnym kontraście do tego, co często możemy zobaczyć w Internecie, gdzie to inwestowanie ma wyzwalać ogrom emocji itd. Jeżeli szukamy emocji, to lepiej pojechać do Las Vegas i tam wydać te pieniądze na rozrywkę. Ale jeżeli chcemy z szacunkiem i rozsądkiem podejść do naszych pieniędzy, do budowania naszego kapitału życia, to dobrze, żebyśmy te słowa George’a Sorosa wzięli sobie do serca i zrozumieli, że dobre inwestowanie jest nudne.

Jeżeli szukamy emocji, to lepiej pojechać do Las Vegas i tam wydać te pieniądze na rozrywkę. Ale jeżeli chcemy z szacunkiem i rozsądkiem podejść do naszych pieniędzy, do budowania naszego kapitału życia, to dobrze, żebyśmy zrozumieli, że dobre inwestowanie jest nudne.

Z czego zbudować prosty portfel?

Z czego będziemy budować prosty portfel, o którym będę dzisiaj mówił? Będzie to ETF, czyli Exchange Traded Fund – fundusz, który jest notowany na giełdzie. Możemy jednostki takiego funduszu kupić, tak jak np. akcje jakiejś spółki notowanej na giełdzie.

Interesują nas takie ETF-y, które replikują indeksy akcji, obligacji czy też towarów, dla prostoty będziemy mówić głównie o rynku akcji. Nie interesują nas żadne fikuśne ETF-y, które robią jakieś niezrozumiałe rzeczy. Właściwie nawet jeżeli by przyjąć, że tych ETF-ów są tysiące na świecie, to nam dosłownie wystarczy jeden ETF, żeby temat ogarnąć. A gdybyśmy zawęzili pole wyboru tylko do tych ETF-ów, które spełniają oczekiwania, jakie stawiam w tym odcinku, to właściwie mamy wybór ograniczony do kilku.

Potrzebujemy oczywiście konta maklerskiego, jeżeli chcemy zbudować taki prosty portfel, bo to jest miejsce, w którym możemy kupić takie fundusze ETF. Nie powinno nas to przerażać. To jest naprawdę prosta rzecz, prosta operacja. To być może brzmi jako coś, co jest zarezerwowane dla zaawansowanych inwestorów. Absolutnie tak być nie musi. Możemy to traktować tylko i wyłącznie jako narzędzie do realizacji naszego celu.

Musimy za to unikać na naszej drodze nie tylko tych szarlatanów, o których wspomniałem, ale również funduszy inwestycyjnych aktywnie zarządzanych. Ich opłaty są horrendalnie wysokie i to nawet 10 razy wyższe niż to, o czym dzisiaj będę mówił.

Dlaczego akcje (i być może obligacje/gotówka)?

Dlaczego chcemy nasz portfel zbudować w oparciu o rynek akcji i obligacji? Postaram się tylko tak pokrótce opowiedzieć. Otóż historycznie rynek akcji czy generalnie akcje jako klasa aktywów, to jest ta klasa, która generuje najwyższą stopę zwrotu powyżej inflacji.

Jeżeli dzisiaj mówimy dużo o inflacji i jak zabezpieczyć przed nią nasze ciężko zarobione pieniądze, to najlepszym sposobem na to jest właśnie zainwestowanie na rynku akcji.

Dla przykładu, od 1926 roku S&P 500 (wraz z dywidendami) generowało średnią stopę zwrotu powyżej dziesięciu procent, a po inflacji niemalże 7 procent, rok do roku. Oczywiście to nie oznacza, że to jest rok do roku jak od linijki, to jest uśredniony wynik dla tego długiego niemalże stuletniego okresu.

Gdybyśmy wzięli cały globalny koszyk rynku akcji z całego świata to mamy niemalże 9 proc. średniej stopy zwrotu rocznie. Powyżej inflacji jest to niemal 6 proc. A gdybyśmy sobie wzięli obligacje, to one oczywiście zarabiają mniej niż rynek akcji i tutaj możemy liczyć na około 2 proc. powyżej inflacji, a przynajmniej mogliśmy, ponieważ teraz czasy dla obligacji są trudne. W naszym przypadku obligacje w portfelu będą służyły przede wszystkim do tego, aby tylko i wyłącznie wprowadzić nieco spokoju w tym portfelu, jeżeli tego potrzebujemy, żebyśmy po prostu mogli spokojnie spać.

Źródło: oprogramowanie #ST.

Jeżeli chcemy większej stopy zwrotu, to jedynym słusznym kierunkiem jest rynek akcji. O złocie już tutaj nie będę wspominał, ono się pojawia na przebitce. Swoją drogą wynik podany w tej tablicy jest zaburzony, ponieważ tak naprawdę na złoto jest sens spoglądać od lat 70. ubiegłego wieku, kiedy zostało „odłączone” od dolara. Przed latami 70. XX wieku złoto bardziej przypominało bony skarbowe – taka dygresja na boku.

Dlaczego nie tylko Polska?

Dlaczego mówię, że powinniśmy inwestować globalnie, dlaczego nie możemy np. ograniczyć tego swojego portfela inwestycyjnego tylko do Polski? Z prostego powodu: jak sobie spojrzymy na rynek akcji tak globalnie, to Polska tam zajmuje około 0,1 proc. Tak, to nie jest przejęzyczenie. Gdyby polska Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie nagle z jakiegoś powodu wyparowała, to zostałoby to wręcz niezauważone przez rynki kapitałowe na świecie, bo waga tego rynku jest po prostu znikoma – 0,1 proc. Dla porównania Stany Zjednoczone w tym momencie ważą w tym globalnym koszyku rynku akcji ponad 50 proc., Japonia to jest około 7 proc., Chiny około 5 proc. Chociażby z tego powodu warto inwestować szerzej niż tylko na naszym lokalnym rynku.

Globalny podział rynku akcji wg. państw (źródło: MSCI)

Gdyby polska Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie nagle z jakiegoś powodu wyparowała, to zostałoby to wręcz niezauważone przez rynki kapitałowe na świecie, bo waga tego rynku jest po prostu znikoma – 0,1 proc.

Są też jeszcze inne powody. Sytuacja, jaką mieliśmy np. w Japonii, w Niemczech w latach 20. ubiegłego wieku czy też w Chinach w ubiegłym wieku, czy w Rosji – kiedy giełdy wręcz zmasakrowały swoich inwestorów, którzy stracili większość swojego kapitału albo stracili wręcz wszystko. Dlatego też lepiej zdywersyfikować swój kapitał i inwestować globalnie.

Historia rynków finansowych, czyli dlaczego warto inwestować globalnie?

Przedstawiam argumenty, które powinny racjonalnych inwestorów skłonić do myślenia o inwestowaniu w wymiarze globalnym.

Czytaj dalej →

Zerknijmy teraz, jak wygląda podział rynku akcji tak globalnie – to dla osób, które później będą kupowały te instrumenty do portfela, żeby lepiej się mogły rozeznać w nazewnictwie, jakie jest stosowane.

Otóż są firmy, które budują, tworzą indeksy, czyli takie benchmarki, które śledzą kondycję rynku akcji. I są indeksy, które pokazują, jak wygląda rynek akcji w Polsce, w Europie, pośród krajów rozwiniętych, no i również globalnie.

Gdybyśmy szli od najwyższego punktu, to firma MSCI (to taka firma, która m.in. bardzo często jest wykorzystywana właśnie przez dostawców ETF-ów do replikowania, czyli naśladowania tych indeksów) na szczycie stworzyła indeks, który się All Country World Index (ACWI), czyli mamy tu globalny rynek akcji. Jeżeli widzimy ETF-a, który naśladuje taki indeks, to oznacza, że to jest fundusz, który ma w sobie globalny koszyk akcji.

Podział indeksów akcji wg. MSCI. Źródło: MSCI

Gdybyśmy zaglądnęli do środka takiego indeksu, to możemy tam rozróżnić kilka mniejszych indeksów. To jest tak jak z tą rosyjską babeczką, matrioszką, z której się wyjmuje jedną za drugą, a każda kolejna jest coraz mniejsza. Globalny indeks rynku akcji możemy podzielić na dwie główne części: na kraje z gospodarkami rozwiniętymi i kraje z gospodarkami wschodzącymi.

Możemy wejść jeszcze głębiej i podzielić to np. geograficznie na Amerykę, na Europę, na Pacyfik, w odniesieniu zarazem do tych gospodarek rozwiniętych i wschodzących. Nas to specjalnie nie interesuje. To, co nas interesuje, to to, że chcemy inwestować najszerzej, jak się da. Nas interesuje szczyt tej piramidy indeksowej – MSCI All Country World Index, czyli globalny rynek akcji.

Jest też druga firma, która specjalizuje się w takich indeksach – FTSE, czyli Financial Times Stock Exchange. Dla porządku MSCI to jest Morgan Stanley Capital International. Te dwie firmy robią podobną robotę, tylko nieco inaczej to nazywają. To jest też biznes, tworzenie takich indeksów, ponieważ później takie indeksy mogą być licencjonowane, żeby ktoś z nich mógł korzystać, chociażby do tego, żeby stworzyć fundusz, który będzie naśladował taki indeks. Nie będę tu wchodził w szczegóły.

Porównanie indeksów firmy MSCI i FTSE

Jedna uwaga: nazwa MSCI World wskazywałaby, że jest to indeks globalny światowy, tymczasem to jest taka podpucha. Z jakichś prawdopodobnie historycznych powodów powstało coś takiego jak MSCI World i jest to światowy indeks, ale odnoszący się tylko do gospodarek krajów rozwiniętych. Owszem, jest to niemalże 90 proc. światowego rynku akcji, natomiast nie jest to cały rynek, nie ma tam gospodarek wschodzących. Dlatego też MSCI All Country World Index, czyli ACWI, to jest tak naprawdę taki prawdziwy światowy globalny indeks. OK, to taka dygresja.

Portfel #1

Przechodzimy do meritum tego odcinka i przedstawię przykładowe portfele. Pierwszy portfel jest oparty o jeden ETF. Zresztą obydwa są oparte o jeden ETF, ale w tym pierwszym przypadku mamy ETF, tzw. Multi-Asset, czyli ETF, który zawiera w sobie nie tylko globalny rynek akcji, ale zawiera również domieszkę obligacji. I mam tutaj na myśli ETF-y Vanguard LifeStrategy. Bardzo dokładnie takie ETF-y opisywałem u siebie na blogu i również nagrałem krótkie wideo na ten temat, jak to wygląda. Tutaj pokrótce opowiem.

Mamy cztery odmiany takiego funduszu ETF i one się między sobą różnią tylko tym, ile mamy w nich akcji, a ile obligacji. Taki najbardziej zachowawczy ETF to jest Vanguard LifeStrategy, który ma w sobie tylko 20 proc. akcji, a 80 proc. to są obligacje. Kolejny, bardziej już agresywny, to jest taki, który ma 40 proc. akcji, a 60 proc. obligacji, czyli wciąż obligacje przeważają. Kolejny, jeszcze bardziej agresywny, to jest 60 proc. akcji, a 40 proc. to obligacje.

Rodzina ETF-ów Vanguard LifeStrategy

Najbardziej agresywny ETF z tej rodziny to jest taki, w którym 80 proc. stanowią akcje, a 20 proc. stanowią obligacje. Dla jasności, to są akcje i obligacje globalne, czyli to nie jest tak, że inwestujemy w akcje jakiejś pojedynczej spółki, tylko pod spodem są tak naprawdę globalne koszyki zarówno akcji, jak i obligacji. I jeżeli ktoś chce dowiedzieć się więcej na ten temat, to zapraszam do materiałów, które wchodzą w szczegóły, natomiast tu jeszcze jeden komentarz.

Każdy z tych ETF-ów występuje w dwóch wersjach: akumulującej dywidendy i dystrybuującej. Zwykle tutaj doradzałbym, żebyśmy wybierali te, które akumulują dywidendę, dlatego że dzięki temu te spółki, które wchodzą w skład takiego ETF-a, automatycznie reinwestują wypłacane dywidendy, podnosząc też wycenę tego ETF-a. Ponadto nie mamy „problemu”, że gotówka nam spływa na konto, ale też nie mamy przede wszystkim obowiązku podatkowego, a co może być czasami jeszcze bardziej kłopotliwe – obowiązku rozliczenia takiej dywidendy. Generalnie polecam ETF-y, które akumulują dywidendy.

Generalnie polecam ETF-y, które akumulują dywidendy

I co takie ETF-y mogą nam wskórać, jeżeli sobie kupimy takiego ETF-a do portfela? W ramach swojego „researchu” stworzyłem symulacje, jak takie portfele zarabiały historycznie. Mówię, jak zarabiały historycznie, dlatego że to są nowe ETF-y, które powstały w grudniu 2020 roku, więc tak naprawdę ich historia w momencie tego nagrania ma niewiele ponad pół roku.

Najbardziej agresywny ETF, który ma najwięcej akcji w sobie, zarabiał od 1988 roku do końca 2020 roku ok. 8,7 procenta, tracąc przy tym ok. 46 proc., czyli w pewnym momencie nasz portfel mógł stopnieć niemalże o połowę, jeżeli chodzi o jego wartość. Nie będę tutaj przedzierał się przez całą tabelkę, jak wyglądają wszystkie wyniki dla wszystkich ETF-ów, ale dla przykładu najbardziej konserwatywny portfel (20 proc. akcji – 80 proc. obligacji) zarabiał 7 proc., ale przy tym miał o wiele mniejsze maksymalne obsunięcie kapitału, bo zamiast o połowę nasz kapitał stopniał tutaj o niespełna 15 proc.

I teraz komuś może się wydawać, że różnica między 7 a 8,7 proc. w skali roku jest niewielka. Warto sobie rzucić taką symulację chociażby do Excela i zobaczyć jak stopa zwrotu 1,7 proc. (8,7 versus 7 proc.) wpływa na wartość naszego portfela, np. po 20-30 latach. Jest to ogromna różnica.

To, co jest istotne tutaj, to to, żebyśmy nie starali się maksymalizować za wszelką cenę tylko i wyłącznie zysku. Jasne, że czysto matematycznie portfel 80/20, czyli tam, gdzie mamy więcej akcji niż obligacji, generuje większą stopę zwrotu, ale też musimy mieć silniejszy żołądek, jak to się mówi. I jeżeli ktoś będzie miał problem z tym, żeby przechodzić przez obsunięcia, przez to, że jego portfel po prostu traci niemalże połowę swojej wartości, to warto sobie dokupić trochę świętego spokoju kosztem potencjalnych zysków w przyszłości i jednak zdecydować się na większy udział obligacji w portfelu.

To może brzmieć mało ambitnie, bo powinniśmy być ze stali niczym Chuck Norris i oczywiście inwestować w akcje pod korek. Fajnie by było, gdybyśmy mogli to zrobić, ale tak naprawdę inwestowanie jest w sensie emocjonalnym trudniejsze, niż nam się wydaje i nadmierna pewność siebie to jest grzech numer jeden. Dlatego też nie oszukujmy samych siebie, lepiej jest inwestować w portfel nawet nieco bardziej konserwatywny, ale robić to z dyscypliną, niż postarać się wrzucić do naszego portfela akcji pod korek, bo chcemy maksymalizować swój zysk, a później panikować w najgorszym możliwym momencie, czyli wtedy, kiedy będą spadki na rynku.